O ukrytym motorze ludzkiej natury

O kontaktach interpersonalnych i zjednywaniu sobie innych napisano wiele. W tym wpisie spróbuję zwrócić Twoją uwagę na jedną istotną kwestię dotyczącą zachowań międzyludzkich. Jest to zjawisko, którego działanie można porównać z mechanizmem dźwigni, stwarzającym możliwość podniesienia dużej masy przy niewielkim nakładzie energii.

Warto, w kontaktach z ludźmi patrzeć na ich zachowania czy sposób myślenia przez pryzmat ich potrzeb, tych zaspokojonych i niezaspokojonych. Jest to niezwykle skuteczna metoda. Pozwala lepiej  zrozumieć drugą osobę. Przykład, o którym często myślę, dotyczy zwierząt. W akwenach otaczających między innymi Kubę można spotkać niewielkie ryby. Przestraszone połykają wodę, tym samym zwiększa się ich objętość ciała, a ich kolce stają się nastroszone. Zachowanie tych zwierząt pokazuje świetnie, co można zrobić, gdy traci się poczucie bezpieczeństwa. Z ludźmi jest podobnie. Widać to na ulicach, gdy kierowcy trąbią na siebie lub jadą z dużą prędkością, wymijając inne samochody. Widać to w sklepach, bankach i na poczcie, gdzie niejednokrotnie ludzie zachowują się wobec siebie wrogo. Widać to również w postawie ciała. Możemy zauważyć na przykład nienaturalnie wyprostowane sylwetki. Ludzi chcących pokazać, że panują nad sytuacją i nic nie jest w stanie im zagrozić. Osoby obawiające się kompromitacji i swoich słabości. Przestraszone ryby i ich reakcja obronna. Zwiększenie objętości ciała i kolce, maska, którą ludzie przesłaniają twarz daje złudne poczucie mocy, władzy i wyższości, redukując strach i nie pewności, ale tylko pozornie. Wyżej wymienione zachowania mogą świadczyć o chwilowej lub stałej utracie poczucia bezpieczeństwa.

W tym wpisie nie o bezpieczeństwie będzie jednak mowa. Powyższy przykład ma na celu  ukazanie jak niezaspokojenie pewnego elementu może wpływać na nasze zachowanie. Teraz chciałbym przedstawić Ci jedną z niezwykle istotnych potrzeb, które odczuwa człowiek. John Dewey nazywał ją ukrytym motorem ludzkiej natury. To potrzeba bycia ważnym. Wiedząc o tym, możesz sprawić, że w kontaktach interpersonalnych Twoi rozmówcy poczują właśnie ją. Dzięki temu poprawicie jakość waszych relacji.

 

Jak to zrobić?

Ludzie czują się ważni, gdy mówią. W kontakcie z drugim człowiekiem słuchaj uważnie, staraj się rozumieć drugą osobę, spojrzeć na sytuację z jej punktu widzenia. W komunikacji mówienia i słuchania powinno być po połowie. Ale nie jest to sztywna reguła, raczej chęć zwrócenia Twojej uwagi na aspekt aktywnego słuchania i empatii w komunikacji.

Pytaj, podążaj za rozmową. Pytania są świetnym narzędziem do podtrzymania dialogu. Jeżeli Twój rozmówca mówi o czymś, to znaczy, że jest to dla niego istotne. Słuchaj uważnie, a na pewno znajdziesz wiele pytań. Nie obawiaj się ich zadania, lubimy mówić, gdy widzimy zainteresowanie słuchacza.

Doceniaj. Zapewne bez trudu zauważasz rzeczy, które ktoś robi nie tak, jak byśmy tego sobie życzyli. Teraz postaraj się również zauważać te rzeczy, które ta osoba robi dobrze i co ważne, mów o nich jak najczęściej i bezpośrednio. Pozytywna informacja jest niezwykle istotnym elementem w kontakcie z innymi. W naszym społeczeństwie zepchnięto ją na margines, ale o tym napisałem w innym miejscu na blogu.

 

Zastosowanie tych trzech elementów, jak już wspomniałem na początku wpisu, działa jak dźwignia. Żeby jednak dźwignia była skuteczna, konieczna jest stabilna podpora. Tą podporą są szczerość i prawdziwe zainteresowanie. Gdy w słuchaniu, w pytaniach i w docenianiu zabraknie tego, nasza dźwignia co najwyżej będzie stać w miejscu. Nie zachęcam do pochlebstw, które są fałszywe i obłudne. Zachęcam do autentyczności, szczerości i uczciwości.

 

Ludzie, u których potrzeba ważności nie jest zaspokajana, zrobią wiele, aby tę potrzebę zaspokoić samemu. I stąd na przykład nadmierne skupianie uwagi na sobie, notoryczne rozwlekanie rozmów, opowiadanie o rzeczach nieistotnych w danym momencie, nieumiejętność dostrzeżenia potrzeb drugiej strony, skarżenie się na trudności życia codziennego. Niezaspokojoną potrzebę ważności szczególnie dobrze widać u dzieci. Gdy pierwszy raz zabrałem bratanków na przejażdżkę samochodem, okazało się, że już po kilku minutach jazdy nabawili się choroby lokomocyjnej, bolał ich brzuch i źle się czuli. Zatrzymaliśmy się na poboczu. Ale nie wyglądali na chorych. Złożyłem wszystkie elementy układanki w całość. Na początku podróży wsiadłem do samochodu, skupiłem się na jeździe, nie zauważając potrzeb dzieci. Te nie otrzymując zainteresowania, wzbudziły je u mnie same, skarżąc się na ból i złe samopoczucie. Kiedy słuchałem ich utyskiwań, odezwał się we mnie troskliwy dorosły, a moi bratankowie dostali to, czego im zabrakło. Dalsza droga minęła nam na opowiadaniu historii. Dzieci nie bolał już brzuch, a i samopoczucie wszystkich było lepsze. Pisałem tu o najmłodszych, ale kwestia wieku to tylko różnica w doborze słów.

 

Podsumowując wpis, zachęcam Cię, abyś zwrócił uwagę na potrzebę ważności osób, z którymi się spotykasz. Pamiętaj jednak o szczerości. To, co mówisz, musi być spójne z tym, co myślisz. Gdy Twoi rozmówcy będą czuć się ważni, odwdzięczą się sympatią do Ciebie.